Przejdź do głównej zawartości

Posty

1 P 1, 15-16

Najnowsze posty
360 godzin  15 dni - Wielki Tydzień +  Oktawa Wielkanocy "A była noc” (J13,30). Krótkie zdanie opisujące scenerię (oprócz tej z Wieczernika), kiedy Judasz postanowił zdradzić Jezusa. Rozgrywa się dramat. Nie tylko wtedy. Dzisiaj także. W moim sercu również. Dzisiaj w różny sposób można sprzedać Jezusa. Najczęściej wybierając grzech. Sytuacja jest niebezpieczna gdy upadając nie chcę powstać. Gdy taki styl mi odpowiada, gdy dobrze mi jest.   I rodzą się pytania: o sens, o zdolność przebaczenia, o możliwość powrotu do Boga. Ta droga nigdy nie jest zamknięta. ON CZEKA; nie chce mnie stracić. Judasz choć był blisko Pana, zamknął serce na Jego obecność. DLACZEGO? – już teraz na odpowiedź za późno. A ja gdy GO zostawię, wybiorę zło, obym otrzymał dar skruchy. Dar bezcenny. Tak jak bohaterski na początku Piotr; później „załatwiony” przez prostych ludzi, swoim „nie znam tego człowieka…”; „nie znam Go…”. Choć wyparł się Mistrza, pokazał trwającą przez wieki posta...
360 godzin  15 dni - Wielki Tydzień +  Oktawa Wielkanocy Prefacja przeznaczona na pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia stanowi mapę dla naszej wędrówki z Jezusem. Konkretnie brzmią słowa, że przed nami dni „zbawczej Męki i chwalebnego Zmartwychwstania” Jezusa. Jest to także czas dziękczynienia za Jego zwycięstwo nad tym, co przeraża człowieka i powoduje lęk – śmiercią i Szatanem. Uczymy się odkrywać, że Odkupiciel dokonał tego dla mojego zbawienia. W perspektywie Pierwsza Pieśń o Słudze Jahwe (Iz42,1-7) z proroctwa Izajasza (czytanie przeznaczone na Wielki Poniedziałek) pozwala mi także dotknąć wartości powołania, jakim Bóg obdarowuje człowieka. Mogę te słowa przyjąć jako skierowane do mnie osobiście, że Bóg „mnie podtrzymuje, ujmuje za rękę”. Nie jestem sam z doświadczeniem, które pojawia się w moim życiu. Gdy mam problem mogę śmiało szukać pomocy u Jezusa. To także da śmiałość, że gdy trzeba, powinienem iść i porozmawiać z drugim człowiekiem. Będzie to postawa ...
360 godzin  15 dni - Wielki Tydzień +  Oktawa Wielkanocy Tydzień wielki, czas w którym mogę doświadczyć Bożego zwycięstwa i uświadomić sobie przedziwną walkę kiedy „śmierć zwarła się z życiem”. Czy to mnie w jakiś sposób dotyczy? Nawet jeśli tego do końca nie potrafię zrozumieć – mówię TAK! Pewnie trudno było nawet najbliższym z grona Jezusa połączyć w logiczną całość następujące po sobie wydarzenia i postępowanie ludzi. Najpierw intrygi niektórych (pamiętasz: „zamierzali więc Go pojmać…” J7,30; „czemuście Go nie pojmali…” J7,45; „porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego… J8,59; „wydali polecenie, aby każdy ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.” J11,57). A zachowanie tych, którzy może w ukryciu zaczynali wierzyć, że ON właśnie JEST (pamiętasz: „I uwierzył on sam i cała Jego rodzina.” J4,53; „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia.” J7,46; „A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie ...

Czuwajmy …

W ostatnim czasie, w zasadzie od kilkunastu dni, jak zauważyli ci bardziej spostrzegawczy, jesteśmy zachęcani do jednego: do CZUWANIA. Czuwanie, oczekiwanie i to na nie byle co ani na nie byle kogo, ale na samego Boga, który w Jezusie Chrystusie przychodzi na świat. Adwent to szczególny czas w kalendarzu liturgicznym Kościoła. Rozpoczyna się wraz z końcem roku liturgicznego i w zasadzie śmiało można powiedzieć, że ukierunkowuje całe nasze chrześcijańskie życie na jedno: CZUWANIE. Zdarzyło się w moim kapłańskim życiu katechizować przedszkolaków i kiedy padało pytanie na kogo czekają w tym okresie, zdecydowana większość wykrzykiwała, że na Pana Jezusa (chociaż prawda jest taka, że niektórzy czekali na świętego Mikołaja i prezenty, ale na marginesie mówiąc my starsi też liczymy na tego świętego). Dzieciom Adwent kojarzy się z oczekiwaniem na Pana Jezusa, który przychodzi w tej fantastycznej świątecznej atmosferze na świat w tajemnicy narodzenia. Jednak starsi doskonale wiedzą, że Bóg...

Święty – pasjonat (nie) z tej ziemi

Całkiem nie tak dawno, bo 13 listopada obchodziliśmy kolejną rocznicę urodzin jednego z największych umysłów chrześcijaństwa, który przyszedł na świat w 354 roku w niewielkiej, afrykańskiej miejscowości Tagaście, a którego osoba przez te wszystkie lata aż do teraz zachwyca wielu. Tak, tym świętym jest Augustyn, biskup Hippony. Święty, wcale na takiego się nie zapowiadający, gdy patrzymy na historię jego życia. A jednak nim został. Bo świętość to rzecz nie zarezerwowana dla nielicznych lecz możliwa dla każdego, bo świętość jest możliwa nawet w przypadku największego grzesznika, bo jest na wyciągnięcie ręki. Miłośnicy historii i czytelnicy biografii (a do takich należę) kiedy zapoznają się z życiem świętych spokojnie mogą natrafić na wiele okoliczności, które czynią ich życia w wielu aspektach podobne do siebie. Jednym z takich podobieństw jest z pewnością grzech. Bo uwaga święty to też grzesznik, zdający sobie sprawę z grzechu i walczący z nim, walczący ze swoją słabością. Tak było w...

Bądź czystym…

Bądź czystym… „Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda - tak się zaczyna wielka przygoda” – śpiewały Fasolki . Miało być o czystości . No i jest. Co prawda o czystości jamy ustnej, ale od czegoś trzeba zacząć ten trudny temat. Z resztą dzisiaj to takie modne mieć ładny uśmiech: aparaty ortodontyczne, wybielanie zębów, implanty,   w skrajnych przypadkach „zęby państwowe”. O innej czystości dzisiaj ma być mowa. O tej, za którą oddała swoje młodziutkie życie bł. Karolina Kózkówna, polska męczennica, której setną rocznicę śmierci wspominamy właśnie dzisiaj. Obserwując rozpasanie otaczającego nas świata są podstawy żeby stwierdzić, że cnota czystości została uśmiercona sto lat temu, razem z Karoliną. Dlaczego została uśmiercona? Bo jest trudna. Dzisiaj świat nie lubi trudności. Jeśli się pojawią, nie walczy z nimi ale ulega, albo omija. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 2337 mówi, że „czystość oznacza osiągniętą integralność płciowości w osobie, a w konsekwencji wewnętrzną ...