Bądź
czystym…
„Szczotka,
pasta, kubek, ciepła woda - tak się zaczyna wielka przygoda” – śpiewały Fasolki.
Miało być o czystości. No i jest. Co prawda o czystości jamy ustnej, ale
od czegoś trzeba zacząć ten trudny temat. Z resztą dzisiaj to takie modne mieć
ładny uśmiech: aparaty ortodontyczne, wybielanie zębów, implanty, w skrajnych przypadkach „zęby państwowe”. O
innej czystości dzisiaj ma być mowa. O tej, za którą oddała swoje młodziutkie
życie bł. Karolina Kózkówna, polska męczennica, której setną rocznicę śmierci
wspominamy właśnie dzisiaj.
Obserwując
rozpasanie otaczającego nas świata są podstawy żeby stwierdzić, że cnota
czystości została uśmiercona sto lat temu, razem z Karoliną. Dlaczego została
uśmiercona? Bo jest trudna. Dzisiaj świat nie lubi trudności. Jeśli się
pojawią, nie walczy z nimi ale ulega, albo omija. Katechizm Kościoła
Katolickiego w numerze 2337 mówi, że „czystość oznacza osiągniętą integralność
płciowości w osobie, a w konsekwencji wewnętrzną jedność człowieka w jego bycie
cielesnym i duchowym”. No i wszystko jasne. Czytając takie sformułowania wcale
mnie nie dziwi, że czystość, przez nas ludzi, jest taka trudna do zachowania.
Jak
mówić o czystości, kiedy w telewizji w zwykłej reklamie proszku do prania głównym
środkiem przekazu jest kobiecy biust i odkryte uda? Jak mówić o czystości,
kiedy w większości teledysków króluje wściekły erotyzm i nagie ciała? Jak mówić
o czystości, o nie uleganiu pokusie, skoro dekolty coraz śmielsze, spódniczki
krótsze i w ogóle więcej odkrytego niż odzianego?
Dlaczego
tak dużo erotyzmu i seksu wkoło nas? Ponieważ najsilniejszą sferą człowieka, z
resztą nie tylko, bo zwierzęcia także, jest seksualność. Ma to związek z
kontynuacją życia, z walką o przetrwanie gatunku. Przecież pierwsze słowa Boga
do człowieka brzmiały: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28). Skoro
pierwsze, to na pewno i ważne.
Dlaczego
Bóg uczynił tę sferę tak ważną? Człowiek ma to do siebie, że w miarę upływu
czasu pewne rzeczy mu się nudzą. Gdyby Bóg nie uczynił seksualności, płciowości
jako czegoś pięknego, wspaniałego, cudownego i na końcu przyjemnego,
człowiekowi znudziłyby się te wszystkie seksy i amory. Gdyby akt małżeński,
czyli najintymniejsze i najbardziej osobowe oddanie się małżonków sobie nawzajem,
był tylko jednym z obowiązków wynikających z małżeństwa pozbawionym cudowności,
zaraz obok rannego wstawiania, prania skarpet, sobotniego sprzątania i
wyrzucania śmieci, gatunek ludzki dawno by wymarł. Ludziom nie chciałoby się
kochać i rodzić owoców swojej miłości. Dlatego to takie silne. Jednocześnie
piękne i Boże.
Pomyślisz
sobie co ja, jako ksiądz, mogę wiedzieć o seksie, o miłości małżeńskiej, o
akcie małżeńskim. Zadziwię Cię. Wiem, i to bardzo dużo! Pomyślisz: „co on
wypisuje! jak się nie wstydzi! zboczeniec jakiś”. Otóż doświadczałem tego
wszystkiego w domu rodzinnym od mamy i taty, potem siostry i jej męża, którzy
są rodzicami małego Franka i bliźniaków będących już czwarty miesiąc pod sercem
matki. Uczyłem się miłości obserwując ją u moich bliskich. Przyszedł taki czas,
że zacząłem postrzegać siebie jako owoc miłości mamy i taty, a nie element
uboczny aktu małżeńskiego. I to w tym jest najpiękniejsze. Seksualność to
miłość. Seksualność to życie wynikające z tej miłości. Seksualność i płciowość
dał człowiekowi Bóg. A skoro ją dał, to znaczy, że jest ona dobra, piękna i ma
służyć człowiekowi i jego rozwojowi.
Niestety
tam, gdzie piękno Boga, tam i złośliwość złego ducha. Dlatego tak mało człowiek
rozumie to całe piękno. Dzieje się tak, ponieważ jest ono trudne i nie chce się
o nie walczyć. Często od seksualności i płciowości odcinane jest uczucie oraz
miłość, zniżając ją do zaspokajania swoich potrzeb. Coraz więcej młodych ludzi
realizuje swoją seksualność zamykając się w pokoju oglądając różowe uda przed
ekranem komputera. Człowiek wtedy mija się z prawdziwym celem płciowości – z
miłością, „używając” jej nie tak jak trzeba, niezgodnie z jej przeznaczeniem. Używając
seksualności i miłości nie tak, jak chce tego Bóg, istota ludzka doprowadza
siebie do ruiny, zarzyna swoje piękno już na samym początku.
Czy
warto zatem dla kilku chwil złudnej uciechy tracić swoje piękno i obrzucać
błotem swoją przeźroczystość? Seksualność nie powinna być powodem grzechu, ale
miłości i odnajdywania w niej samego Boga, Stwórcę tego, co dobre. Tak czuła,
tym żyła i za to oddała swoje życie bł. Karolina Kózkówna
– dziewica i męczennica. Złośliwi mówią, że każda dziewica to męczennica.
Karolina dzisiaj cieszy się chwałą nieba. A złośliwi… szczotkują zęby.
ks.
Jacek Zakrzewski