Przejdź do głównej zawartości

Święty – pasjonat (nie) z tej ziemi

Całkiem nie tak dawno, bo 13 listopada obchodziliśmy kolejną rocznicę urodzin jednego z największych umysłów chrześcijaństwa, który przyszedł na świat w 354 roku w niewielkiej, afrykańskiej miejscowości Tagaście, a którego osoba przez te wszystkie lata aż do teraz zachwyca wielu. Tak, tym świętym jest Augustyn, biskup Hippony. Święty, wcale na takiego się nie zapowiadający, gdy patrzymy na historię jego życia. A jednak nim został. Bo świętość to rzecz nie zarezerwowana dla nielicznych lecz możliwa dla każdego, bo świętość jest możliwa nawet w przypadku największego grzesznika, bo jest na wyciągnięcie ręki. Miłośnicy historii i czytelnicy biografii (a do takich należę) kiedy zapoznają się z życiem świętych spokojnie mogą natrafić na wiele okoliczności, które czynią ich życia w wielu aspektach podobne do siebie. Jednym z takich podobieństw jest z pewnością grzech. Bo uwaga święty to też grzesznik, zdający sobie sprawę z grzechu i walczący z nim, walczący ze swoją słabością. Tak było w przypadku świętego Augustyna, tak było w przypadku świętego Pawła, czy świętego Franciszka z Asyżu i wielu wielu innych. Ale i tak jest w naszym życiu, bo przecież każdy z nas do świętości dąży.

Często w rozmowach jakie przeprowadzam ludzie mówią: ‘’żebym ja tylko do czyśćca się dostał’’ i pewnie sporo w tym racji, bo świadomy chrześcijanin, zdający sobie sprawę ze swojego grzechu, ze swojej słabości tak myśli. Ale z drugiej strony przecież każdy zaproszony jest przez Pana Jezusa do nieba, gdzie jest przygotowane przez niego miejsce, miejsce czekające na zamieszkanie. Dlatego śmiało trzeba powiedzieć, że naszym zadaniem tu na ziemi jest dążyć do świętości, zmierzać ku niebu, mijając po drodze czyściec. I może ktoś pomyśleć że pisze to ksiądz, który tak powinien mówić, uczyć. Tak, pisze to ksiądz, który wierzy w to co pisze, ale pisze to także ksiądz który jest grzesznikiem i którego marzeniem jest świętość i niebo (bez zahaczania po drodze o czyściec). 
 
Ale rodzi się od razu pytanie: jak świętość osiągnąć??? Nie jest to wcale takie proste, każdy zdaje sobie z tego sprawę. Ale skoro trudne to nie oznacza że niewykonalne. Mogę powiedzieć, że daleko mi do wielkich świętych takich jak Augustyn, Paweł, Franciszek (chociaż podejrzewam że oni też patrząc na świętych myśleli podobnie). Można powiedzieć, że w ich życiu nadzwyczajnie zadziałał Pan Bóg, dokonując spektakularnych nawróceń. Tak wszystko to prawda. Niezaprzeczalne jest jednak to, że nawet po tych wielkich, cudownych nawróceniach do końca swoich dni walczyli o świętość, bo nic w ich życiu nie przychodziło łatwo. Zmierzali w kierunku świętości małymi drobnymi kroczkami, będąc wiernymi w małych sprawach. 
 
Kiedy tak patrzy się na ludzi oficjalnie ogłoszonych przez Kościół świętymi, to jedna wspólna łącząca ich cecha rzuca się w oczy: PASJA. Tak święty to człowiek z pasją, oddający się bez reszty temu w co wierzy i temu co robi. Święty to pasjonat, który nie boi się poświęcić wszystkiego co ma dla swojej pasji. A co jest pasja świętego? Odpowiedz prosta: BÓG, bo On w życiu świętego jest na pierwszym miejscu. I można powtórzyć znane słowa: jeśli On jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim właściwym miejscu. Tak, bo to On jest drogą prowadzącą do świętości, dzięki której wszystko co robimy nabiera kolorytu, jest radośniejsze, sprawia nam satysfakcję. 
 
Świętość osiąga się tu na ziemi i dla tego każdy z nas może na nią sobie zapracować, bo święty nie jest człowiekiem nie z tej ziemi, ale tak jak my żył, pracował, studiował. Bądźmy wielkimi pasjonatami we wszystkim co robimy, myślmy o świętości i nie bójmy się marzyć o niej tak jak święty Augustyn, święty Paweł, czy święty Franciszek, bo każdy z nas jest do niej zaproszony i każdy ma ją na wyciagnięcie ręki. 
ks. Ł.O.

Popularne posty z tego bloga

1 P 1, 15-16

Czuwajmy …

W ostatnim czasie, w zasadzie od kilkunastu dni, jak zauważyli ci bardziej spostrzegawczy, jesteśmy zachęcani do jednego: do CZUWANIA. Czuwanie, oczekiwanie i to na nie byle co ani na nie byle kogo, ale na samego Boga, który w Jezusie Chrystusie przychodzi na świat. Adwent to szczególny czas w kalendarzu liturgicznym Kościoła. Rozpoczyna się wraz z końcem roku liturgicznego i w zasadzie śmiało można powiedzieć, że ukierunkowuje całe nasze chrześcijańskie życie na jedno: CZUWANIE. Zdarzyło się w moim kapłańskim życiu katechizować przedszkolaków i kiedy padało pytanie na kogo czekają w tym okresie, zdecydowana większość wykrzykiwała, że na Pana Jezusa (chociaż prawda jest taka, że niektórzy czekali na świętego Mikołaja i prezenty, ale na marginesie mówiąc my starsi też liczymy na tego świętego). Dzieciom Adwent kojarzy się z oczekiwaniem na Pana Jezusa, który przychodzi w tej fantastycznej świątecznej atmosferze na świat w tajemnicy narodzenia. Jednak starsi doskonale wiedzą, że Bóg...
360 godzin  15 dni - Wielki Tydzień +  Oktawa Wielkanocy Tydzień wielki, czas w którym mogę doświadczyć Bożego zwycięstwa i uświadomić sobie przedziwną walkę kiedy „śmierć zwarła się z życiem”. Czy to mnie w jakiś sposób dotyczy? Nawet jeśli tego do końca nie potrafię zrozumieć – mówię TAK! Pewnie trudno było nawet najbliższym z grona Jezusa połączyć w logiczną całość następujące po sobie wydarzenia i postępowanie ludzi. Najpierw intrygi niektórych (pamiętasz: „zamierzali więc Go pojmać…” J7,30; „czemuście Go nie pojmali…” J7,45; „porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego… J8,59; „wydali polecenie, aby każdy ktokolwiek będzie wiedział o miejscu Jego pobytu, doniósł o tym, aby Go można było pojmać.” J11,57). A zachowanie tych, którzy może w ukryciu zaczynali wierzyć, że ON właśnie JEST (pamiętasz: „I uwierzył on sam i cała Jego rodzina.” J4,53; „Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia.” J7,46; „A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie ...