Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Czuwajmy …

W ostatnim czasie, w zasadzie od kilkunastu dni, jak zauważyli ci bardziej spostrzegawczy, jesteśmy zachęcani do jednego: do CZUWANIA. Czuwanie, oczekiwanie i to na nie byle co ani na nie byle kogo, ale na samego Boga, który w Jezusie Chrystusie przychodzi na świat. Adwent to szczególny czas w kalendarzu liturgicznym Kościoła. Rozpoczyna się wraz z końcem roku liturgicznego i w zasadzie śmiało można powiedzieć, że ukierunkowuje całe nasze chrześcijańskie życie na jedno: CZUWANIE. Zdarzyło się w moim kapłańskim życiu katechizować przedszkolaków i kiedy padało pytanie na kogo czekają w tym okresie, zdecydowana większość wykrzykiwała, że na Pana Jezusa (chociaż prawda jest taka, że niektórzy czekali na świętego Mikołaja i prezenty, ale na marginesie mówiąc my starsi też liczymy na tego świętego). Dzieciom Adwent kojarzy się z oczekiwaniem na Pana Jezusa, który przychodzi w tej fantastycznej świątecznej atmosferze na świat w tajemnicy narodzenia. Jednak starsi doskonale wiedzą, że Bóg...

Święty – pasjonat (nie) z tej ziemi

Całkiem nie tak dawno, bo 13 listopada obchodziliśmy kolejną rocznicę urodzin jednego z największych umysłów chrześcijaństwa, który przyszedł na świat w 354 roku w niewielkiej, afrykańskiej miejscowości Tagaście, a którego osoba przez te wszystkie lata aż do teraz zachwyca wielu. Tak, tym świętym jest Augustyn, biskup Hippony. Święty, wcale na takiego się nie zapowiadający, gdy patrzymy na historię jego życia. A jednak nim został. Bo świętość to rzecz nie zarezerwowana dla nielicznych lecz możliwa dla każdego, bo świętość jest możliwa nawet w przypadku największego grzesznika, bo jest na wyciągnięcie ręki. Miłośnicy historii i czytelnicy biografii (a do takich należę) kiedy zapoznają się z życiem świętych spokojnie mogą natrafić na wiele okoliczności, które czynią ich życia w wielu aspektach podobne do siebie. Jednym z takich podobieństw jest z pewnością grzech. Bo uwaga święty to też grzesznik, zdający sobie sprawę z grzechu i walczący z nim, walczący ze swoją słabością. Tak było w...

Bądź czystym…

Bądź czystym… „Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda - tak się zaczyna wielka przygoda” – śpiewały Fasolki . Miało być o czystości . No i jest. Co prawda o czystości jamy ustnej, ale od czegoś trzeba zacząć ten trudny temat. Z resztą dzisiaj to takie modne mieć ładny uśmiech: aparaty ortodontyczne, wybielanie zębów, implanty,   w skrajnych przypadkach „zęby państwowe”. O innej czystości dzisiaj ma być mowa. O tej, za którą oddała swoje młodziutkie życie bł. Karolina Kózkówna, polska męczennica, której setną rocznicę śmierci wspominamy właśnie dzisiaj. Obserwując rozpasanie otaczającego nas świata są podstawy żeby stwierdzić, że cnota czystości została uśmiercona sto lat temu, razem z Karoliną. Dlaczego została uśmiercona? Bo jest trudna. Dzisiaj świat nie lubi trudności. Jeśli się pojawią, nie walczy z nimi ale ulega, albo omija. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 2337 mówi, że „czystość oznacza osiągniętą integralność płciowości w osobie, a w konsekwencji wewnętrzną ...